Blaga

Autor: Konrad Góra, Gatunek: Scenariusz, Dodano: 21 września 2012, 15:41:28, Tagi:  blaga cdn

 - było tu między nami na gościnnych gierkach dziecko co się z nami pobawiło w śmierć. - Sowiet od razu zaczął najbardziej monotonnym ze swoich bełkotliwych tonów, i z satysfakcją durnia rejestrował wyludnianie się krzeseł przed sobą; po poprzednim spotkaniu (z górą warszawki) pierwotnie zostało ze trzydzieści osób, teraz większość z nich obracała się do baru. - jebany bachor co potrafił wszystko a najbardziej łaknął wszystkich nas oprawdzić jak inni chcą okłamać. - zostało osiem krzeseł, w tym obaj warszawiacy i poznań czekający na koncert Zamiast Wiary, ich ansamblu do nabijania frekwencji na imprezach płaconych przez miasta, ale, z kolei,  ze ściany z piwem odwróciło się do niego kilka osób; Sowiet żadnej nie znał. - i rzygaliśmy tą jego prawdą  a żadnej innej nam tu nie dowieźli. - warszawiacy zachichotali śmiechem inteligenta zaproszonego do szlachtowania świni. poznań był skrzywiony, coś w nich pękało. - kończ, człowieku. - warknął filozof z polityki i Sowiet zszedł z podestu, zabrał mikrofon i kartki, i usiadł twarz w twarz z nim, co z kolei opróżniło kolejne dwa krzesła, więc z warszawką i poznaniem usiedli w szóstkę, a Sowiet oddał mikrofon jakiejś dzierlatce bredzącej wiersze o zagubieniu w pustce i smaku żelków, zdaje się, a ilekroć wspominała o żelkach, warszawa rechotała śmiechem już kompletnie ludzkim. - jakaś wódka jeszcze będzie. - powiedział starszy i Sowiet przełknął ślinę z nadziei, że to nie pytanie, bo starszy warszawiak wszystko stanowił tonem zawieszającym możliwość rozpoznania intencji, a potem wybuchnął śmiechem otrzeźwieńca, bo przypomniało mu się, że w szesnastym roku życia obiecał sobie, że nigdy już nie przełknie śliny saute, i wytrzymał w tej irracjonalności oralnej pięć czy sześć lat spluwając i, w ostateczności, przepijając - to zrobiło go alkoholikiem - a kiedy w końcu po prostu zagapił się, to jego własna ślina smakowała mu jak szyja kurczaka z rosołu, i wtedy rzucił mięso. - co ona tak o tych żelkach pierdoli. - wymamrotał pijany lublinianin zasypiający na stanowisku z pismami o nowej literaturze i dyskursach wykluczenia. - ssać się jej chce. - ktoś mu odrzucił i warszawka wróciła do chichotu docenta na wiejskim weselu.

Zamiast Wiary montowało się już na parterowej scenie i dźwięk poprosił Sowieta o próbę mikrofonu, bo wokal był jednocześnie basistą i nie mógł ostrzelać obu. Sowiet policzył wszystkich, którzy wyszli z piwnicy i wrócił do tonu protokolanta sądowego: - było tu z nami na gościnnych gierkach chore dziecko z ludu. - polityczny filozof obrócił się w stronę synagogi, i Sowiet opluł go z podniesienia sceny śliną tak gęstą, że tamten poczynił powolny acz trzystusześćdziesięciostopniowy piruet dla ustalenia źródła dotknięcia, a Sowiet wiedział, że wszystko to widzi tylko starszy warszawiak, młodszy zasysał właśnie z talerza jakąś szarą breję, prawdopodobnie mózg cielęcy. do ich stolika, zamiast kelnerki, zbliżała się poetka  żelków z tacą wódki i osmalconym chlebem. Sowiet zeskoczył z palet proscenium. rozległo się próbne reggae: dziewczęta w spódnicach wystąpiły naprzód.

Komentarze (8)

  • zapowiada się. a po rosyjsku wujaszek dobra rada to diadia charoszyj sowiet

  • Za jakie grzechy...? Nie czytam.

  • nie czytaj, kobieto; jeszcze byś doczytała.
    wchodzi facet do nocnego: ja od czterech lat nie piję, a wy ciągle wódkę sprzedajecie.

    • /// ///
    • 21 września 2012, 18:15:20

    ciekawie i konsekwentnie. widać, że panuje pan nad zdaniem. tylko ta lejąca się, ciągnąca forma - nie wiem, czy to lenistwo czy premedytacja. jeśli premedytacja, to jestem w stanie łyknąć te szarą breje.

  • Sajuz nieruszymyj respublik swabodnych:))

  • mniej cukru jaka lejąca sie forma? Ja czekam na cdn.Jest co czytać!!!

    • /// ///
    • 22 września 2012, 12:01:02

    panie Jarku, no jakaś formatka by się przydała, żeby czytelnik nie dostał oczopląsu. akapit raz na jakiś czas krzywdy by autorowi nie zrobił.

  • Rozpoznaję niektóre osoby.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się