JEGO SOKI ZALEWAJĄ KRAJ UST:

Autor: Konrad Góra, Gatunek: Poezja, Dodano: 15 kwietnia 2011, 15:30:48

 

naród, komenda stój.

Zebrało się śliny. - Miałem

chleba. - opowiedział chłopiec

zatrzymany w rozwoju, zamiatał

ulicę za pieniądze mniejsze niźli

na niej leżą. - Miałem ryb.

                                                        W 97 Odra

weszła tu do żywa, zajęła

trzy chlewnie, potem stamtąd brali

węgorze jak ogumienie kabli,

brali węgorze i kable bez ogumienia,

czasem ktoś się mylił i z dziewiczą goryczą

pluł wstęgą absmaku w ostatnich podrygach.

                                                              Teraz, po tym wszystkim

rzucono ich na pętlę; On, ten chłopiec,

ma tu cokół, pod którym trza

sprzątać, gdzie zgubiłem rabarbar,

wyskoczył z górnej klapy kiedy jąłem biec:

jeszcze czeźnie ich wszystkich nadzieja – pstry

skurwysynie, pan zgubił rabarbar,

całe twoje czucie, przeciw miastu i światu

nikogo tam nie mając trumiennego kwietnia

zgubiłeś rabarbar, zgubiłem rabarbar

przedwcześnie podcięty, łososiowy z wierzchu.

 

Komentarze (17)

  • a tytuł czemu wielkimi literami pisany?

  • Tytuł dużymi? Oczywiście dla Celana.

  • Jak nie przepadam za poezją, tak nie przepadam w tej poezji. Nie przepadam-nie czuje się zagubiony, bo to rewiry mojej duszy, kurewsko zabłąkanej przy okazji. Dzięki. Wrzucaj więcej dla nas, literackiego plebsu, ślęczącego przy swoich marnych laptopach, wymienianych co pół roku z uwagi na to że straszliwie zamulają, prawie tak samo jak zamula fala powodziowa. My wirtualno-miejscy cierpiętnicy potrafimy przecież wbić sobie wypikselowany cierń w nasze wirtualne serca.

  • Co do plebsu: zawsze traktowałem go, kolego Adrianie, jako irytującą mnie warstwę społeczną, przez którą musiałbym się przebić, gdybym chciał wyjść na powierzchnię.

  • Pewnie, bo jak inaczej? Z tym literackim plebsem żartowałem, bo po wprowadzeniu vatu na książki może się okazać, że internetowych czytelników gwałtownie przybyło.

  • Pan z Wałbrzycha jest? Znam Pan Romana Giletę? A jesli tak, to żyje jeszcze?

  • Niestety nie, jestem tu z ludności napływowej (od kilku lat), wcześniej Nowa Sól/Zielona Góra. Ale podejrzewam, że postać niebanalna (sprawdziłem-przeczytałem przed chwilą, że miesiąc temu dostał stypendium prezydenta za działalność artystyczną, więc mniemam, że jeszcze się trzyma), dzięki więc za naprowadzenie.

  • Sympatyczny facet, pod konie 90. po ostatnim w historii spotkaniu autorskim Krzyśka Śliwki opijalismy je na jego działce, potem słyszałem, że choruje; stąd moja ciekawość. Jakby co - to przejdźmy już na priva.

  • ''wyskoczył z górnej klapy kiedy jąłem biec;'' przecinek

    Ciekawy.

  • Etiuda o Konradzie Górze :) To o panu, czy zbieżność imienia i nazwiska :)

  • Kompletna zbieżność. W życiu tamtego gnoja nie poznałem.

  • dwóch poetów o tym samym imieniu i nazwisku? ...ciekawe :]

  • Konrad Góra (urodzony w 1978 roku) mieszka we Wrocławiu. Publikował w Odrze, Studium, Portrecie, Monadzie, Ricie Baum, Tyglu Kultury, Cegle, antologii „ Ziemie uzyskane„. Laureat turnieju im. Rafała Wojaczka we Wrocławiu (dwukrotnie w 1998 i 2007 r.) i w Gliwicach. Zwycięzca slamu prozatorskiego na Festiwalu Czasopism (nagroda jury i publiczności) oraz laureat Wiosny Poetyckiej.
    Tytułowy bohater filmu „Konrad Góra„ w reżyserii Anny Jadowskiej jednej najzdolniejszych reżyserek młodego pokolenia.
    Organizator cyklu spotkań poetyckich pt. „Gra podwójna„ w Cafe Utopia. Na jesień 2008 r. nakładem biblioteki Rita Baum ukaże się jego debiutancki tom wierszy pt. „Wiersze dla Saddama Husajna i innych ubogich duchem„.

  • Panie Arkadiuszu, padl Pan ofiara sztubackiego zartu.Tamten "Konrad Gora" to oczywiscie postac fikcyjna - nie domyslil sie Pan? Zostal stworzony na potrzeby filmu przez Anne Jadowska, prywatnie moja kuzynke. Nie widzi Pan tych grubo szytych heteronimizacji... poeta "squatters"... C a f e U t o p i a... R e q u i e m d l a S a d d a m a...?
    Panie Arkadiuszu, wiele lat temu nieopatrznie zanioslem mojej kuzynce,traktowanej przez mnie jako autorytet troche swoich pierwocin tworczych; ta, uznawszy kamene moja za total grafo, postanowila uniemozliwic mi wejscie na niwe literacka kradnac mi imie i nazwisko, co mialo uchronic "pamiec nazwiska naszej wspolnej Babci" przed osmieszeniem...kilka lat ublikowalem pod pseudonimem - dwa razy nawet,jako Pawel Piotrowicz i Przemyslaw Witkowski wygralem bierezina... Niech Pan sobie uzmyslowi, ze kiedy po odajdwoch kwartach wrocilem odebrac nagrode jako Witkowski, nikt nie rozpoznal we mnie Piotrowicza! (po prawdzie, opuchlem sie troche).
    Co gorsza, intryga mojej nieznosnej kuzynki spowodowala, ze ja w tym filmie - nieswiadom kogo gram, powiedziano mi, ze film nosi tytul "Jedzenie Zamiast Poezji" - wystapilem! Musialo minac osiem lat, zebym te hucpe przetrawil. Dopiero teraz znalazlem w sobie tyle mocy, zeby wrocic do skradzionego nazwiska. Rozumie to Pan? Jak ja sie przezte lata czulem?

  • Znakomity tekst.

  • Jakże to światło...
    przepala.
    Tekst mnie zachwycił, posprzątał i leżę.

  • A rabarbaru żal :) Co za wiersz. Gratuluję!

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się