Użycia (test cierpliwości)
O., wybranemu trojgu jej miękkich dopływów,
w których ja próbowałem utopić autora, przez co chwycił grunt
(osiem złud)
Użyłam złudy (1) GŁAZ ŚLUZU w bezrzecznych ustach oraz (2) POMIĘDZY TYMI LUDŹMI O WYPOZYCJONOWANYCH gębach było dziecko – pies, żeby choć za cenę pustego zrozumienia ponaciągać tłumaczeń do głównych języków, a że w żadnym języku pierwszego obrotu nie ujęto mnie wcale (tu może krótko o pogłównych: w ramach zadośćczynień za bazgroły we krwi swojego Vater oder Gross–, z których gorszy najwyraźniej karcił go nadaremnie czytaniem Norwida, wziął mnie grubaśny Szwabicha w komiczne obroty, była z tego Łaba przez Drezno w dywanowym ogniu jako rechot głupca o odrzecznych ustach, kiedy głaz śluzu znowu jest perlistym i pozwala wypluć każdą ulęgłą bez udziału woli myśl; tyle dał Niemiaszek, a słabiej wyglądał), toteż wciąga mnie całkiem wir – czekanie, aż mój przymilny bełkot usłyszy ktoś prócz jego właśnie, stropionego pyszałka o twarzyczce pieska karmionego KAMIENISTĄ ZIEMIĄ (3), której tutaj w bród, niechże więc ma i ode mnie NERKOWĄ GARSTECZKĘ (4), ale jeśli kiedyś zbędę upór i nadzieję, to któreś w całości.
Z zimna, dla ulżenia w struchleniu, że już Ci jednak umrę, użyłem Cię do odarcia ze złudy (5) BRZOZA W KOŚCIANEJ sukience, a pragnąłem tak bardzo, żeby Cię zabrakło i przy odzieraniu, i od razu później, kiedy na jej korze strugałem bazgroły JĘZYKA ŚNIEGU dla opisu w śniegu (6, przeniesiona), a więc bez języka otropień ponową w Niemczech i na Ziemi, stąd całkiem niepotrzebnie byliśmy razem przy moim bazgrzeniu, bo mogliśmy się zostawić dla głębszej pamięci i mieć gdzie teraz wracać całkiem bez potrzeby albo dla niej właśnie.
Użyliśmy się czy użyto nas dla zwieńczenia propagandy złudy (7) MOSTU BEZ ISTOTY skoro moja rzeka albo skamieniała w toku albo jej łożysko grzęźnie w trumnie granicy i ostatecznie umywając ręce właśnie znoszę ją w Twoich nieokrzepłych dłoniach na najbliższą rampę – a ta nie odstanie się złudą – skąd zunifikowaną spedycją zwróci się ją mojemu obcemu już mi ludowi, a ten dla obrotu wziąwszy ją w usta zwróci ją do trzewi swojego ustrojodawcy i samego siebie, skąd znowu wypłynie stężała do formy, w której można ryć i bazgrać (8, w nieskończoność) NASIENIEM JĘZYKA PO OBMIERZŁEJ Ziemi i każdym Jej Niemcu, a z braku Niemca niech będzie po Tobie.
(PUSZCZONO SAMOPAS przez bród pod wargami kilka słów zanadto, wolno je pominąć.)
Komentarze (6)
-
- Blok X
- 05 stycznia 2012, 20:12:52
jakby tekst czekał na ostatni równoważnik
-
- Roman Knap-Kurowski
- 05 stycznia 2012, 20:20:03
Pan tu, nie na talent pl?
-
- Maciej Taranek
- 05 stycznia 2012, 22:06:21
"Tak więc płynęły dni i nic się w istocie nie działo. (...) A siedząc nad rzeką wczoraj widzieliśmy wir. (...) Pijemy brandy czasu. Póki wir, pijemy. Wir trinken und trinken brande der zeit, brandy der zeit." - Andrzej Sosnowski. Tak się mi skojarzyło.
-
- Jarosław Trześniewski
- 06 stycznia 2012, 01:27:25
Kunze się z tego nie wygrzebie:))
-
- Ewa Solska
- 06 stycznia 2012, 09:54:00
Ale Jiří Kolář (po paru lufkach do Holana) mógłby spróbować!
Metaforyka huraganowa jak zawsze. Sensualność mocna, mrokiem oziana.
Drążenie tego, co wydrążone (po jakimś kataklizmie - w sumie wszystkiego)
("głębszej pamięci" czyta mi się 'ku pamięci', właśnie przy tym zostawić) -
- Ewa Solska
- 06 stycznia 2012, 11:25:57
(mówię o kataklizmie figuratywnie, wijące się motywy języka, bazgrołów i tych numerowanych wyróżników naprowadza mi to jako metaforę "złudy")